wtorek, 15 marca 2016

Mroki.

.

Mroki, a.: Jarosław Borszewicz

Treść (z okładki):

"Mroki napisał trzydzieści pięć lat temu STUDENT Szkoły Filmowej, a obecne wydanie ma firmować swoim nazwiskiem i facjatą REKTOR Międzynarodowego Studium Dziennikarskiego.
Zmartwychwstanie czy samobójstwo?
Hm, kto zna Fausta, ten wie, czym jest dla mężczyzny w pewnym, a raczej niepewnym wieku możliwość - choćby chwilowego - odzyskania młodości. A kto nie zna Fausta, niech przeczyta przynajmniej Mroki, to się dowie!

PS I żeby nie było wątpliwości: kiedy w grudniu 2004 roku zadzwonił do mnie dyrektor Krzysztof Obłucki i w imieniu prezesa Wydawnictwa Iskry Wiesława Uchańskiego zaproponował wznowienie tej książki, to nie wahałem się ani przez moment. Natychmiast pomyślałem >>Nie!<<, a dyrektorowi odpowiedziałem >>Tak!<<"

Moje zdanie:

Mroki.
Mrok.

Autor, o ile się nie mylę, napisał tylko dwie książki (miejmy nadzieję, że - do tej pory).
Pierwsza to właśnie Mroki, druga Zezowaty duet.

Duetu tudzież Dueta nie odważyłem się przeczytać...
Bo to podobno inny styl i takie tam dyrdymały.

Jednakże Mroki będę wspominał bardzo długo, bardzo pozytywnie i bardzo sentymentalnie.

Depresja.
Choroba.

Choć książka wydaje się być bardzo depresyjna, jest niesamowita.

Główny bohater wysiada z autobusu i idzie drogą przez pola.
I jak sam autor oraz bohater w pierwszej osobie zaznaczają, będzie tak do końca książki.
Przyznam, że gdy to przeczytałem, że on tak tą drogą, przez te pola...
Do końca...
Pomyślałem: po jaką cholerę były mi te Mroki.
Ale spokojnie.
Mimo, że bohater idzie wspomnianą drogą na odludziu przez całą książkę, to...
O drodze czytamy jedynie na początku i na końcu.
Bo chodzi o to, że wspomina on swoje losy.
Także...
UWAGA SPOILER:
Nie będzie nudno.
KONIEC SPOILERA.

No dobra.
To idzie ten bohater, tą drogą i wspomina.
Wspomina głównie swoje kobiety (w szczególności jedną - Nieobecną), przyjaciela, z którym mieszkał (a który okaże się najbardziej interesującym wątkiem książki) i pracę dorożkarza.

Zazdrość.
Choroba.

Wspomnienia jego są bardzo urywkowe.
Szybkie sytuacje, wręcz mignięcia świadomości.

Książka traktuje o miłości i o śmierci.
Poniekąd o bezsensie.

Barwność głównego bohatera polega w głównej mierze na tym, że ma on na swoim koncie próby samobójcze i jak twierdzi - wielokrotne narodziny.

Ból.
Cierpienie.
Choroba.

Jeżeli wydaje Wam się, że moja recenzja jest, powiedzmy, dosyć nieskładna...
To nie mylicie się...
I dobrze...
Bo takie właśnie są Mroki.
I w tym właśnie leży ich siła.

Informacyjnie:

W Mroki trzeba się wczuć, bo w przeciwnym razie łatwo będzie się pogubić.
Trudno bowiem nadążyć za sposobem w jaki autor opisuje losy bohatera.
Z drugiej strony, czyta się przyjemnie i szybko.

Ocena:

10/10

Notka:

- tytuł oryginału: Mroki
- wydawnictwo: Iskry
- rok wydania: trudno stwierdzić
- rok wydania mojego egzemplarza: 2015
- liczba stron: 232




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz