wtorek, 21 lipca 2015

Zbaw JE ode złego, czyli Jedenaście minut, P. Coelho

Jedenaście minut, a.: Paulo Coelho


Treść (z okładki):

"Maria, młoda dziewczyna z brazylijskiej prowincji, wyrusza w daleką podróż. 
Jednak świat jest inny, niż sobie wyobrażała.
Gorzkie doświadczenia sprawiają, że zostaje prostytutką.
Decyduje się na życie bez miłości i wpada w pułapkę, z której wybawić może właśnie miłość.
Jedenaście minut to współczesna baśń dla dorosłych, przypowieść o seksie, miłości i przeznaczeniu, które sprawia, że kręte ścieżki naszego losu mogą nieoczekiwanie poprowadzić nas ku szczęściu, choć dawno przestaliśmy w nie wierzyć.
Jedenaście minut to zarazem głębokie studium o naszej seksualności, o jej sacrum i profanum, o tak ważnej sferze naszego życia, a zarazem tak zakłamanej.
To powieść, która nie pozwala na obojętność i budzi nadzieję, że spotkanie z drugim człowiekiem może być najważniejszym doświadczeniem naszego życia."

Moje zdanie:

Nie jestem zniewieściały!
A może jestem?
Nie ważne.

Pamiętajcie, drodzy czytelnicy płci męskiej:
Po przeczytaniu tej powieści, nie staniecie się bardziej kobiecy.
Jeżeli taki był Wasz zamiar, możecie porzucić go już teraz.
Tak. Tak.
Pomimo tego, że okładka wygląda na taką... w sam raz do kobiecej torebki...
Tak. Tak.
Pomimo tego, że jest o miłości, a nie o zabijaniu, mordowaniu, niszczeniu, dewastowaniu...

Czy książki tego typu są potrzebne?
No, po co mamy czytać o prostytutkach?
Nie wystarczy, że ich rzesze stoją przy ruchliwych trasach i kuszą swoimi wdziękami?
Przecież, kiedy jedziemy w niedzielę do kościoła, a one tam, tak i  tego, tu...
Czy to nas nie obraża?
Pewnie, że tak.
Obraża to mnie, Ciebie, Jego, Ją, moją babcię, ciotkę, psa i kota...

A tak na poważnie:
Nie odczuwacie potrzeby zrozumienia?
Nie ciekawi Was: dlaczego?
Dlaczego tak młoda, ładna, zadbana dziewczyna stoi i czeka żeby się sobą podzielić?
Myślicie, że tylko Wy macie problemy, a dylematy innych to tylko ich głupie fanaberie?
Może myślicie, że skoro Wam ułożyło się świetnie, to znaczy, że cały świat jest cudowny, a z tego w prosty sposób wywnioskować można, z całą pewnością, że każdemu ułożyło się świetnie...
Więc One robią to bo są złe?

Zaraz ze zwykłego posta zrobi się manifest.
Dlatego:

Tak.
Książki tego typu są potrzebne.
Potrzebne, żeby zrozumieć.
Potrzebne, żeby spojrzeć na problem z innej perspektywy.
Żeby poukładać sobie niektóre rzeczy w głowie...
...i żeby zastanowić się przez chwilę nad tym co nas bulwersuje i stwierdzić czy rzeczywiście nas to bulwersuje, albo przynajmniej... czy powinno.

Książka, mimo, że porusza trudny, skomplikowany, kontrowersyjny temat, jest przyjemna i łatwa w odbiorze.
Tym bardziej, że daje nadzieję na lepsze jutro...
Tym bardziej, że jest ciekawa i przykuwa uwagę, fabułą...

Informacyjnie:

Nie tylko Jedenaście minut, ale chyba wszystkie książki Coelho mają mnóstwo religijnych wtrąceń. Dla zagorzałego ateisty, może to być granica nie do przejścia.
Rozumiem to i szanuję.

Ocena:

8/10

Notka:

- tytuł oryginału: Onze minutos
- wydawnictwo: Drzewo Babel
- rok wydania: 2003
- rok wydania mojego egzemplarza: 2004
- liczba stron: 240




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz