czwartek, 30 lipca 2015

Kolorowe papugi Schmitta

Papugi z placu d'Arezzo, a.: Eric-Emmanuel Schmitt


Treść (z okładki):

"<<Piszę tych kilka słów po prostu po to, by Ci powiedzieć, że Cię kocham. Podpisane: Ty wiesz kto.>>

<<Baptiste obejrzał kartkę z obydwu stron i znów przeczytał te dwa zdania. Serce zaczęło mu kołatać, ogarnęło go wzruszenie: w jego życiu coś się działo. (...) Gorączkowo obejrzał kopertę, żeby ustalić jej pochodzenie: została nadana poprzedniego dnia, w ich dzielnicy. Żadnych wskazówek. Nagle przeszył go chłód: jego oczy właśnie odczytały po raz drugi napisany odręcznie adres. Wprawdzie się zgadzał, ale za to list nie był przeznaczony dla niego. Przez nieuwagę otworzył korespondencję Josephine.>>

Tajemnicze wiadomości w żółtych kopertach wywracają do góry nogami spokojne życie mieszkańców placu d'Arezzo. Anonimowe wyznania miłosne zaskakują, prowokują, dają nadzieję. Za ich sprawą opadają maski..."

Moje zdanie:

Plac D'Arezzo znajduje się w Brukseli i charakteryzuje go fakt, że zadomowiły się na nim kolorowe papugi i papużki, co w pewien sposób pcha fabułę książki do przodu.

Mieszkańcy wspomnianej w tytule lokalizacji, dostają liściki podpisane przez tajemniczego "Ty wiesz kto".

Gdybym przeczytał tylko to, co do tej pory napisałem - nigdy nie odważyłbym się sięgnąć po tą książkę.
No, jak to brzmi?
Ludzie dostają liściki.
Podpisane: "Ty wiesz kto"?
No, gimnazjum, albo podstawówka.
Może to jakaś nowa lektura w którejś z tych szkół?
Może to nowy kanon dla dzieci, zaraz obok Pinokia i Pana Kleksa?
A może zajawka dla nastolatek, tak jak to wszystko o miłości wśród wampirów?

Nie dajcie się oszukać.
To pełna mądrości książka, ucząca nas moim zdaniem, przede wszystkim tolerancji.
Oczywiście w zawoalowany sposób.
No, bo gdyby to było takie... wprost, to po co by czytać?
Można by powiedzieć: Kochaj na swój sposób, ale bądź tolerancyjny dla innych i ich sposobów.
I tyle i nie trzeba byłoby zawracać sobie głowy ponad siedmiuset stronicami powieści.
Ale po co?
A gdzie miejsce dla przyjemności z wertowania kart, odkrywania tajemnicy kawałek po kawałku i łączeniu ich jak układanki?

Mieszkańcy placu d'Arezzo żyją na różne sposoby, mają różne upodobania seksualne i na różne sposoby rozumieją miłość, dlatego też na wiele rozmaitych sposobów reagują na liściki, których treść jest w każdym przypadku taka sama.

Wariacje miłości w książce:
Miłość zakompleksiona, miłość pewna siebie, miłość lesbijska czy gejowska, miłość w trójkącie, miłość dojrzała i miłość niedojrzała, miłość matki do dziecka...
Dzielenie się partnerem, aseksualność...

Schmitt to prawdziwy pisarz - artysta.
Spokojnie i mądrze dobiera słowa.

Czyta się przyjemnie.
Powieść przyciąga w magiczny sposób.
Niektóre książki czytamy, choć nie odczuwamy przyjemności i gdy zrobimy sobie przerwę, usilnie nie chcemy wracać do lektury, inne w podobnej sytuacji nie pozwalają nam o sobie zapomnieć i ciągle myślimy tylko o tym, żeby znów zacząć je czytać.
Z Papugami z placu d'Arezzo jest zupełnie inaczej.
Kiedy kończyłem rozdział i odkładałem książkę, nie czułem chęci czytania dalej, ale gdy tylko znów zaczynałem -  fabuła wciągała mnie na powrót.
W każdej chwili mogłem przestać i zacząć później na nowo z takim samym efektem zauroczenia.

Informacyjnie:

Czytałem gdzieś, kiedyś recenzję Papug, w której ktoś napisał, że miał problem z zapamiętaniem postaci, bo jest ich tak dużo.
Zgadzam się z tym w stu procentach.
Mimo iż postaci są bardzo barwne miałem trudność z zapamiętaniem ich.
Ich imion, tego kim są, co robią i z kim to robią i w jakim celu.
 Gubiłem się w tym do ostatniego rozdziału.

Ocena:

9/10

Notka:

- tytuł oryginału: Les perroquets de la place d'Arezzo
- wydawnictwo: Znak
- rok wydania: 2013
- rok wydania mojego egzemplarza: 2014
- liczba stron: 768


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz